Początkiem września 1943 roku na oddział spadły pierwsze ciosy. Niemcy w zakopiańskim „Palace” złamali Mieczysława Bittnera „Thora”, którego aresztowali podczas zasadzki na Wacława Krzeptowskiego i tworzą fikcyjną grupę partyzantów z którą atakują siedzibę oddziału w Bielance. Zabito 2 osoby a wiele osób zatrzymano i przewieziono do „Palace” w Zakopanem między innymi w  Odrowążu aresztowano rodziców Wojciecha Duszy – Michała i  Salomeę oraz jego siostrę Marie i brata Bronisława. W tym czasie „Szarota” wraz oddziałem przebywa w okolicach Gubałówki i zdaje sobie sprawę, że Niemcy wiedzą o jego działalności oraz znają jego tożsamość. Zapowiada swoim ludziom, że mają tylko jeszcze wykonać wyrok na „znanej osobistości”, a następnie wycofać się z tego rejonu i przeczekać. Wojciech Dusza „Szarota” po raz ostatni widziany jest żywy 7 października 1943 rok w Słodyczkach przysiółku wsi Nowe Bystre, skąd pod wieczór wyrusza w rejon Białego Dunajca. 

 Kiedy dowódca znika i nie ma o nim żadnych informacji jego oddział ulega rozproszeniu a wielu z jego ludzi wkrótce traci życie w prowadzonych na szeroką skalę niemieckich działaniach odwetowych, które objęły miejscowości: Biały Dunajec, Bielanka, Bustryk, Ciche, Czarny Dunajec, Czerwienne, Dział, Dzianisz, Koniówka, Ludźmierz, Morawczyna, Nowe Bystre, Podczerwone, Raba Wyżna, Ratułów, Rdzawka, Zakopane, Ząb. Podczas tych akcji śmierć poniosło 96 osób pośród, których znalazły się także osoby wspierające oddział „Szaroty” oraz członkowie ich rodzin. Wiele osób zostało aresztowanych i zesłanych do obozów. 

Do dziś nie zostały wyjaśnione okoliczności masowych aresztowań jakie nastąpiły końcem października 1943 w Zakopanem, Nowym Targu, Rabce, Suchej Beskidzkiej. Istnieje przypuszczenie, że byli pośród nich członkowie siatki wywiadowczej „Szaroty”. Pośród tych osób 26 zostało skazanych na karę śmierci.  

Niemcy na tereny działalności „Szaroty” wysyłali fikcyjny oddział podający się za partyzantów i przebrani za górali okradali przypadkowych ludzi. Miało to na celu skojarzenie partyzantów ze złodziejami i bandytami. Pośród nich były osoby, które działały później w tzw. bandzie Freiblika.  Żandarmi z Chochołowa Alkuraly i Holler byli tak dobrzy w tych prowokacjach, że otrzymali za nie odznaczenia wojskowe. Najgorszym prowokatorem i zdrajcą okazał się Edward Makówka „Czarny Edek”, który poruszał się po Podhalu podając się za „Szarotę”. Organizuje on w Morawczynie zasadzkę na mjr Adama Stabrawę „Borowego” nowego Komendanta Obwodu AK Nowy Targ. „Borowy” dociera do Morawczyny później niż była ustalona godzina. W ostatniej chwili dostrzega Niemców i udaje mu się uciec. Coraz więcej osób zdaje sobie sprawę, że ktoś podaje się za „Szarotę” a AK wysyła w teren oficjalne ostrzeżenie wywiadowcze. 11 grudnia 1943 roku „Czarny Edek” został zastrzelony w Morawczynie przez  Michała Szeligę „Misia” członka oddziału Wojciecha Duszy. W kwietniu 1944 drugi zdrajca Tadeusz Januszewski „Ogrodnik” został rozstrzelany w Szaflarach wraz z pozostałym członkami złodziejskiej bandy „Freibilika”.  Dalsze losy Mieczysława Bittnera „Thora” pozostają nieznane. 

Po wojnie tajemnica śmierci Wojciecha Duszy „Szaroty”  nie została wyjaśniona. Komunistyczna władza nie była zainteresowana gloryfikowaniem ZWZ-AK, a wręcz przeciwnie zwalczała ich jako wrogów klasowych. Z tego też powodu świadkowie nie opowiadali o tamtych czasach. W późniejszych czasach podawano wiele możliwych miejsc gdzie zginął „Szarota”. Mówiono o Słowacji gdzie miał być zabity. Była chipoteza, ze miał ponieść śmierć z rąk rodziny złodzieja, na którym "Szarota: wykonał wyrok śmierci. Partyzanci "Szaroty" z Ludźmierza widzieli u "Ogrodnika" pistolet maszynowy, należący do dowódcy oddziału. Mogli więc przypuszczać, że to Januszewski "Ogrodnik" zabił "Szarotę".Dopiero teraz po udostępnieniu przez IPN nowych dokumentów możemy z największym prawdopodobieństwem stwierdzić, że „Szarota” zginął 7 października 1943 roku w walce z Niemcami pomiędzy Białym Dunajcem, a Poroninem. Wskazuje na to między innymi uzasadnienie wniosku odznaczeniowego dla Bruno Hollera, żandarma z posterunku w Chochołowie, w którym wskazano, 7.10.1943 roku brał udział w walce z dowódcą partyzantów, w której użyto także granatów. Jego śmierć gestapowcy utajnili, bowiem po pierwsze, planowali przeprowadzać akcję z fałszywymi partyzantami i podstawionym dowódcą, a po drugie, nie chcieli nagłaśniać zbrojnych akcji przeciwko Niemcom w zamkniętej strefie Podhala, gdzie na wypoczynek i rekonwalescencję przyjeżdżało wielu żołnierzy. 

Poszukując wszelkich informacji o śmierci „Szaroty” dotarłem do nieznanych do tej pory akt rozprawy sądowej, która w 1954 roku odbyła się przed Sądem w Nowym Targu. Rozprawa ta dotyczyła ustalenia daty śmierci Wojciecha Duszy. Świadkowie wezwani przez Sąd potwierdzili miejsce jego śmierci na Biały Dunajec – Poronin w dniu 7.10.1943 r. Jednak sensacyjne okazały się wyjaśnienia w jakim celu znalazł się tam „Szarota”  wraz ze swoimi ludźmi. Według świadków miano dokonać tam zamachu na gubernatora Hansa Franka, który przyjeżdżał do Zakopanego. Partyzanci przygotowali zasadzkę przy drodze ( dzisiejszej zakopiance ) na odcinku pomiędzy Białym Dunajcem a Poroninem. Po godzinie 23 od strony Nowego Targu nadjechały samochody a oczekujący otrzymali sygnał do ataku. Sygnał okazał się przedwczesny, była to bowiem tzw. „szpica” z zbrojnymi żandarmami. Wywiązała się walka, w której użyto także granatów. W wyniku wybuchu jednego z nich zabity został „Szarota”. Reszta oddziału wycofała się i z oddali obserwowała jak Niemcy oświetlają teren potyczki. Z dokumentów wiemy, że rozpoznali ciało Wojciecha Duszy lecz nigdzie nie ujawniono co się z nim dalej stało. Czy zostało zakopane w miejscu śmierci czy zabrane i pochowane w nieznanym miejscu. 

Jeżeli udało by się potwierdzić, że był tam planowany zamach na Hansa Franka zmieniła by się historia. Do tej pory wiadomo, że jedyny zamach na Franka przeprowadzono w okolicach Szarowa 29 stycznia 1944 przez specjalny zespół krakowskiego Kedywu pod dowództwem mjra Stanisława Więckowskiego „Wąsacza". Udało mu się wyjść z niego cało, jednak nie  na długo. Po zakończeniu wojny Międzynarodowy Trybunał Wojskowy w Norymberdze za zbrodnie jakich dokonał na Polakach skazał go na karę śmierci przez powieszenie. 16 października 1946 wyrok został wykonany, jego zwłoki spopielono, a prochy rozrzucono z samolotu w nieustalonym rejonie.

Tajemnice śmierci Wojciecha Duszy „Szaroty” oraz miejsce jego pochówku do dziś nie zostały rozwikłane. Za zbrojną walkę przeciwko niemieckim okupantom i kolaborantom Wojciech Dusza i jego najbliższa rodzina zapłacili najwyższą cenę. Wojciech zginął w walce. Jego rodzice i rodzeństwo zostało aresztowane 9 września przez gestapo i umieszczeni w „Palace”, gdzie poddawani byli torturom podczas brutalnych przesłuchań. 20 września 1943 roku w nocy wszyscy zostają bestialsko pobici w odwecie za akcję jaką przeprowadził oddział „Szaroty” w Dolinie Chochołowskiej. Bronisław brat Wojciech Duszy zostaje zatłuczony na śmierć. Pozostali przy życiu członkowie rodziny zostali wysłani do niemieckich obozów koncentracyjnych. Michał Dusza ojciec Wojciecha umiera w czerwcu 1944 roku w obozie w Auschwitz. Po wojnie do Odrowąża wracają Salomea matka Wojciecha i jego siostra Maria, której nie udaje się powrócić do zdrowia po ciężkich obozowych doświadczeniach. Maria umiera w 1951 roku i zostaje pochowana na cmentarzu w Odrowążu. Salomea Dusza pozostała sama. Cała gałąź tej rodziny została odcięta. Po pewnym czasie wyjechała do Wadowic, do córki swego brata Jakuba Zachemskiego. Zmarła w 1971 roku a po śmierci zgodnie z jej życzeniem pochowano ją na cmentarzu w Odrowążu, obok córki Marii. W sierpniu 2015 roku uroczyście odsłonięto wyremontowany nagrobek upamiętniający rodzinę Duszów, ufundowany przez krewnego Franciszka Zachemskiego z rodziną. > czytaj artykuł <

 Na podstawie artykułu Zbigniewa Sikory "1943 Biały Dunajec Poronin - Zamach na gubernatora Franka"